Blog Image

17 listopada 2018

NAJPROSTSZA GRA TERENOWA

To połączenie „berka” z „chowanym”. Nauczyłam się jej od mojego pierwszego opiekuna stażu, najlepszego wuefisty, jakiego poznałam w dotychczasowym życiu. Ponieważ sprawdziła się mi na setkach dzieci (przynajmniej na 200), a jemu na pewnie jeszcze większej liczbie, dlatego dzielę się nią też z Wami. <br> <br> **Zalety:** <ol> <li>Gra sprawdza się bardzo dobrze, jako zabawowa forma przygotowania do biegów na średnich i długich dystansach.</li> <li>Klasowych „leniuchów” można do niej przekonać tym, że jak się dobrze ukryją, to w rundzie chowania być może wcale nie będą musieli biegać ;) W praktyce wyjdzie tak, że powtarzając rundy kilka i tak zdążą swoje przebiec, a prawdopodobnie i tak im się to spodoba, zwłaszcza gdy grupa będzie zróżnicowana, ze względu na płeć.</li> <li>Nadaje się świetnie na sytuacje, gdy nagle nie mamy do dyspozycji sali gimnastycznej, mamy zastępstwo lub nie dysponujemy sprzętem do ćwiczeń.</li> </ol> <p>**Potrzebne będą:**</p> <ul> <li>otwarty teren, najlepiej zielony i z licznymi miejscami na kryjówki, jak krzaki czy drzewa;</li> <li>gwizdek (lub inny sygnalizator dźwiękowy) i coś do odmierzania czasu dla nauczyciela (wystarczy zegarek);</li> <li>ewentualnie znaczniki dla jednej z drużyn.</li> </ul> <br> <p>**Zasady gry:**</p> <ol> <li>Wyznaczamy przynajmniej orientacyjne pole gry (np. od linii drzew do wydeptanej ścieżki i od wzniesienia do żywopłotu), jasne dla wszystkich uczestników.</li> <li>Grupę dzielimy na dwie drużyny. Jedna będzie chowającą się, druga szukającą.</li> <li>Szukający zbierają się w okrąg twarzami do środka i nie podglądając czekają przez określony czas, aż przeciwnicy ukryją się na wyznaczonym terenie (ja daję na to zwykle 1 minutę, ale w zależności od wielkości terenu można ten czas zmieniać). Po upływie tego czasu nauczyciel daje znać jednym długim gwizdkiem i szukający biegną na poszukiwanie schowanych (ten gwizdek, to sygnał dla schowanych, że czas minął i szukający ruszyli).</li> <li>Aby zdobyć punkt, należy dotknąć osobę z przeciwnej drużyny (nie wystarczy jej znaleźć czy zauważyć, trzeba za nią gonić ;) ). Mamy na to określoną ilość czasu (u mnie zazwyczaj 3 minuty). Po jego upływie nauczyciel daje znać trzema długimi gwizdkami, że czas się skończył i wszyscy wracają a miejsce, w którym rozpoczynała się gra.</li> <li>Osoby dotknięte choćby po pierwszym z 3 ostatnich gwizdków nauczyciela, nie są uznane za złapane.</li> <li>Osoby, które wyszły poza teren gry, automatycznie uznaje się za złapane.</li> <li>Drużyna goniąca otrzymuje tyle punktów, ilu przeciwników udało jej się złapać. Drużyna uciekająca otrzymuje tyle punktów, ilu graczy ocaliła przed złapaniem.</li> <li>Drużyny zamieniają się rolami i wszystko zaczyna się od początku. Wygrywa drużyna, która zdobędzie największą łączną ilość punktów ze wszystkich rund.</li> </ol> <br> <p>**Wskazówki organizacyjne:**</p> <ol> <li>Dobrze jest po każdej zakończonej rundzie zbierać drużyny w dwóch grupach i przez podniesienie rąk graczy każdej z drużyn, liczyć punkty za złapane i ocalone osoby.</li> <li>Jeśli drużyna szukająca próbuje podglądać, gdzie chowają się uciekający, można przyznawać im punkty ujemne, za każdą taką próbę.</li> <li>Można podpowiedzieć uczniom, by podczas czekania na ukrycie się przeciwników, opracowali swoją taktykę szukania (podzielili się kierunkami, w które pobiegną itp.)</li> <li>Po rozgrzewce, powinniśmy zdążyć przeprowadzić ok. 4 rundy na 1 lekcji (o ile pole gry mamy tuż obok szkoły lub na jej terenie).</li> <li>Nie ma znaczenia czy ilość rund jest parzysta, bo w każdej obie drużyny zdobywają punkty.</li> </ol> <br> <p>**Zasady bezpieczeństwa:**</p> <ol> <li>Nie można ukrywać się na drzewach.</li> <li>Liczymy uczniów po każdej rundzie gry.</li> <li>Dobrze jest, gdy nauczyciel nie czeka przez czas „łapania” w jednym miejscu, ale chodzi po terenie gry, mając rozeznanie, gdzie ukryli się uczniowie.</li> </ol>