Blog Image

4 grudnia 2018

PACYNKI – TAK SIĘ BAWIĄ MAŁE PALUSZKI

Pacynki zakładane na palce, to zdecydowanie jedno z naszych najlepszych, ostatnich odkryć, w dodatku zupełnie przypadkowe. Zabawy z nimi śmiało mogę zaliczyć do ruchowych, bo chociaż w większości przypadków odbywają się na siedząco – sprawność manualna mojego bobasa za każdym razem jest większa :) ![pacynki](/static/images/post_14/1.jpg) Robiąc zabawkowe zakupy przez Internet, zaproponowano mi zakup z podobnej kategorii. Pomysł od razu mi się spodobał, więc kupiłam dwa zestawy: rodzinkę i zwierzaki, za łącznie 30 zł. Zaczynaliśmy od tego, że osoba bawiąca się z Alą zakładała sobie pacynki na palce swoich rąk – czyli nic nowego, zabawa zgodna z zastosowaniem zabawki ;) Odgrywaliśmy scenki pomiędzy postaciami, poszczególne pacynki dawały też buziaki Ali lub łaskotały ją. Córce tak się to podobało, że szybko przejęła inicjatywę :) Wskazywała nam przede wszystkim, które pacynki mamy zakładać na palce, chcąc widzieć ich tam więcej i więcej. Niełatwo było zakładać sobie 9 i 10 zabawkę mając już 8 na pozostałych palcach. A ona wciąż pokazywała, podawała je i dawała znać, które mają się wymienić. Rozbudowując zabawę, zaczęliśmy zakładać te mini kukiełki na paluszki Alusi :) To była dopiero radość! Bardzo szybko nauczyła się wystawiać palce wskazujące, prosząc, by tam je jej nałożyć :) Zakładanie, ściąganie i wymiana pacynek, okazały się wręcz fascynujące! ![pacynki](/static/images/post_14/2.jpg) Poszliśmy krok dalej i nakładaliśmy te zabawki także na szerokie markery (zakreślacze). Ala trzymała takie markery w obu rączkach z naciągniętymi na nie pacynkami i zadowolona potrząsała nimi, wydając okrzyki zachwytu :) Pewnego dnia, ku naszemu zdziwieniu, sama nauczyła się nakładać sobie pacynki na swoje palce wskazujące. Potrafiła spędzić przy tym sporo czasu, bardzo skupiona na wyznaczonym sobie zadaniu. ![pacynki](/static/images/post_14/3.jpg) A gdy już pacynki znajdywały się na paluszkach, tworzyła własne dialogi pomiędzy kukiełkami, w sobie tylko znanym języku ;) ![pacynki](/static/images/post_14/4.jpg) Kilka miesięcy wcześniej kupiliśmy dwie książeczki: "Paluszkowa wyprawa" i "Paluszkowa olimpiada", autorstwa Hervé Tullet. Obie posiadają otwory na wsuwanie palców, na których najlepiej narysować różne buźki i w ten sposób ożywić bohaterów, którymi są paluszkowe robaczki :) ![pacynki](/static/images/post_14/5.jpg) Ala bardzo lubi oglądać te książeczki, oczywiście wsuwając w otwory także swoje paluszki. Gdy kupiliśmy pacynki, oglądanie tych dwóch pozycji nabrało nowego wymiaru, ponieważ okazało się, że małe kukiełki mieszczą się do otworów w książeczkach :) ![pacynki](/static/images/post_14/6.jpg) Teraz bohaterami przygód mogły być już nie tylko paluszkowe robaczki, ale także członkowie ludzkiej rodziny oraz różne zwierzaki. Zabawa nabrała jeszcze więcej kolorów :) Ala oczywiście sprawdza z każdej strony, jak te pacynki wchodzą do książeczki i czy wciąż da się w nie wsunąć paluszek :) ![pacynki](/static/images/post_14/7.jpg) Jej obecnym wyzwaniem jest nałożenie sobie kukiełek na duże palce u stóp :) Zwykle prosi nas o pomoc, ale sama także próbuje wytrwale, choć tej umiejętności jeszcze nie posiadła. Jestem jednak pewna, że niedługo nas zaskoczy :) Myślę, że lada moment moim i męża wyzwaniem będzie zbudowanie teatrzyku dla tych zabawek lub nawet własnoręczne dorabianie postaci. Przewiduję, że te kukiełki posłużą nam na dłużej ;) Zabawę pacynkami można podsumować popularnym: „mała rzecz, a cieszy” :) I to jak! :)