Blog Image

5 października 2019

Z MAŁYM DZIECKIEM U LEKARZA – PRZYGOTOWANIE

Zastanawialiście się kiedyś nad tym, czy nie warto by było przygotować Waszego roczniaka do wizyty u lekarza? O ile noworodek czy niemowlę, które jeszcze samo nie siada, nie protestuje przeciw badaniu (choć może mu się nie podobać rozbieranie do golasa, powodujące często dyskomfort termiczny), tak dziecko, które potrafi już przekręcać się na brzuszek, siadać lub chodzić może być niezadowolone (delikatnie mówiąc ;) ), jeśli ktoś obcy chce je dotykać i badać. Dzieciaki, które już są bardziej świadome i ciekawe świata, zwykle protestują przeciw kładzeniu ich na plecach (a tak odbywa się mierzenie i ważenie niemowlaków). Niezapowiedziane dotykanie przez osoby inne niż mama i tata, zwłaszcza po gołym ciele, zimnym przyborem (bo metalowa końcówka słuchawek lekarskich taka właśnie jest) to też nic przyjemnego. Nic więc dziwnego, że często powoduje strach, którego następstwem jest płacz, a niekiedy nawet histeria. <br> <br> Idąc tym tropem, czyż nie lepiej byłoby być zbadanym najpierw przez mamę czy tatę w domu? W znajomych warunkach, w których można się przekręcić, usiąść, wstać oraz obejrzeć i dotknąć słuchawki z każdej strony? W gabinecie lekarskim zwykle po prostu nie ma na to czasu, bo i bez tego mamy opóźnienia. <br> <br> Na zabawkach imitujących gadżety lekarskie jest napis „od lat 3”. A ja Wam mówię: nieprawda :) Kupcie je wcześniej i bawcie się śmiało, ale w obecności rodzica. To może tylko pomóc oswoić dziecko z czynnościami w gabinecie lekarskim. Czynności oswojone są mniej straszne, czyli płaczu powinno być mniej lub wcale :) Proponuję zacząć zabawę w lekarza od zapoznania się ze słuchawkami. Pozwólcie dziecku wziąć je do rączek i wyoglądać oraz wydotykać z każdej strony. Pokażcie, jak się je zakłada (umieszczając w uszach lub na szyi), a jeśli Wasza pociecha będzie miała ochotę, może zrobić to sama – założyć słuchawki Wam lub sobie. Dobrze jest mieć pod ręką jakiegoś pluszaka lub lalę do zbadania, potem możemy zbadać sami siebie, a na końcu dziecko. Możemy najpierw badać przez ubranko, a potem bezpośrednio goły brzuszek i plecy. Pokażmy, jak głęboko oddychać lub zakaszleć przy badaniu – to powinno się spodobać. Pozwólmy także, by maluchy mogły zbadać nas. <br> <br> ![z dzieckiem u lekarza](/static/images/post_25/1.jpg) ![z dzieckiem u lekarza](/static/images/post_25/2.jpg) ![z dzieckiem u lekarza](/static/images/post_25/3.jpg) <br> <br> Przećwiczmy także zaglądanie do buzi. Dobrze mieć w tym celu małą latarkę, gdyż lekarze często takich używają, ewentualnie także drewniany patyczek. Zajrzyjmy do buzi i do uszu, pokażmy na sobie wysuwanie języka. <br> <br> ![z dzieckiem u lekarza](/static/images/post_25/4.jpg) ![z dzieckiem u lekarza](/static/images/post_25/5.jpg) <br> <br> Po takich zabawach u nas w domu, udało mi się po raz pierwszy uniknąć płaczu Ali podczas rutynowego badania przed szczepieniem. Tym razem wiedziała co ją czeka i z zaciekawieniem przyglądała się pani doktor, badającej ją słuchawkami. Myślałam zadowolona, że od teraz tak to już będzie wyglądało. Nie pomyślałam jednak zupełnie o tym, by przećwiczyć mierzenie i ważenie na leżąco i mierzenie obwodu głowy, których córka nie znosiła. Wyjątkowo zostały pominięte wtedy, przez panią doktor, która przyjmowała nas w zastępstwie. Nasz lekarz zawsze o tym pamiętał i tak było też kolejnym razem. Można by pomyśleć, że po prostu Ala bardziej boi się mężczyzny w białym fartuchu, ale pomiary wykonywały pielęgniarki. I znowu pełno strachu i płacz. W efekcie córka była niespokojna też podczas samego badania przez lekarza. Wtedy pomyślałam, że warto by było odwrócić kolejność badania, by dziecko zaczęło od czegoś znajomego, ale nie wpadłam na to wcześniej. W poczekalni usłyszałam rozmowę telefoniczną jednej z mam, opowiadającej swojemu mężowi o przebiegu wizyty lekarskiej syna. Opowiadała jak już czekał z otwartą buzią na badanie gardła, kiedy pan doktor wykonywał inne czynności. W końcu poprosiła go o zmianę kolejności, by już zajrzał do buzi, bo dziecko na to czekało. Też ćwiczyli to w domu, to było dla tego chłopca znajome i nie bał się, a wręcz był dumny, że potrafi. To jeszcze bardziej utwierdziło mnie w przekonaniu, że warto zaczynać od czegoś, co dziecko zna, a żeby znajomych elementów było więcej, w domu zaczęłyśmy od teraz ćwiczyć pomiary. <br> <br> ![z dzieckiem u lekarza](/static/images/post_25/6.jpg) ![z dzieckiem u lekarza](/static/images/post_25/7.jpg) ![z dzieckiem u lekarza](/static/images/post_25/8.jpg) <br> <br> Nie posiadając wagi dziecięcej, można ćwiczyć bez niej, podnosząc dziecko i kładąc np. na łóżko, choćby na pieluszce czy kocyku, ale opowiadając przy tym, że je ważycie. Do mierzenia najlepiej wykorzystać miękki metr krawiecki, którym zmierzycie zarówno obwód głowy, jak i długość dziecka (choćby układając metr wzdłuż brzegu kocyka, na którym położycie bobasa). My często używaliśmy do tej zabawy także papierowego, zwijanego metra z Castoramy, pozostałości po zakupach. <br> <br> Istnieją jeszcze inne badania, które małe dziecko często przechodzi, choćby kontrolnie, w okolicach pierwszego roku życia, jak np. USG jamy brzusznej. Zastanawiałam się, jak przygotować Alę do takiego badania. Przyszło mi na myśl, że wśród domowych, dostępnych sprzętów, głowicę do USG najbardziej przypomina mini lampka wsuwana bezpośrednio do kontaktu. „Badałyśmy się” więc tą lampką, odłączoną od prądu, przesuwając ją po brzuszku, aby oswoić czynności lekarskie. Po wejściu do prawdziwego gabinetu, był płacz strachu, ale Ala szybko się uspokoiła w trakcie samego badania. Myślę, że nie byłoby to takie łatwe bez wcześniejszego przygotowania. <br> <br> ![z dzieckiem u lekarza](/static/images/post_25/9.jpg) <br> <br> Pozostaje jeszcze temat bolesnych badań (jak chociażby pobieranie krwi) czy szczepień, który jak dla mnie jest nieco osobną kwestią. Osobną dlatego, że w tym przypadku nie jestem na 100% pewna, że warto przygotowywać dziecko wcześniej, w domu. Co prawda badanie czy szczepienie przy użyciu zabawkowej strzykawki nie będzie bolesne, ale to prawdziwe już tak. Wydaje mi się, że przygotowanie może mieć sens przed pierwszym tego typu bardziej świadomym badaniem, żeby uspokoić dziecko. Kolejne jednak mogą już kojarzyć się z bólem i nie wiem czy jest sens przypominać o tym w domu na dzień, dwa lub tuż przed badaniem, czy jednak lepiej podejść dziecko „z zaskoczenia” i po prostu zaprowadzić na badanie. Musicie obserwować reakcje swoich pociech i na tej podstawie zdecydować, czy w ich przypadku warto stosować wcześniejsze przygotowanie. My jak na razie stosujemy. Wydaje mi się, że częściowo ono u nas pomaga, ale tylko częściowo. Rozmowa w domu na temat wizyty u lekarza nie wywołuje histerii i mimo że czasem przywołuje niemiłe wspomnienia, to wydaje się działać uspokajająco. Dlatego na razie nie rezygnujemy z tego typu zabaw, pozwalając też Ali „szczepić” nas i różne misie czy lale. Niestety, gdy kojarzy się już gabinet w przychodni, trudno uniknąć płaczu na sam jego widok. Mimo to, wydaje mi się, że czas spokoju przed badaniem powoli się wydłuża ;) <br> <br> ![z dzieckiem u lekarza](/static/images/post_25/10.jpg) ![z dzieckiem u lekarza](/static/images/post_25/11.jpg) ![z dzieckiem u lekarza](/static/images/post_25/12.jpg) ![z dzieckiem u lekarza](/static/images/post_25/13.jpg) ![z dzieckiem u lekarza](/static/images/post_25/14.jpg) <br> <br> Podsumowując, myślę, że warto wykazać się kreatywnością, wyszukując w codziennym, domowym życiu sprzęty, które przypominają te, spotykane w gabinecie lekarskim. Możemy bawić się w lekarza już z roczniakiem, czytać książeczki o tej tematyce, rysować własne obrazki i wymyślać scenki związane z badaniami. Pamiętajmy, że dla dzieci to, co obrócone w zabawę, zawsze będzie mniej straszne, a może nawet okaże się ciekawe lub miłe, nawet jeśli na efekty będziemy musieli trochę poczekać.